„Całe życie” – tak trudno żyć prosto

Czekając na przesyłkę powieści „Całe życie” przebierałam nogami ze zniecierpliwieniem, bo spodziewałam się grubej, solidnej książki, a takie tygryski lubią najbardziej. Całe życie, powieść-rzeka, los człowieka rozpisany karta po karcie, akapit za akapitem, za akapitem. Już widziałam siebie oczami wyobraźni, łapczywie i chciwie konsumującą kolejne strony, już się cieszyłam na ucztę dla duszy, rozciągniętą na wiele wieczorów, a może i nocy, jeśli wciągnięta zostanę w wir wydarzeń całego życia bohatera.

Tymczasem dostałam powieść z gatunku mikroskopijnych, niewiele obszerniejszą niż „Oskar i Pani Róża” Schmitta. I nie mniej bogatą w treści. Bardzo podoba mi się ironia, zapewne zamierzona, zawarta w kontraście całego, długiego życia bohatera i rozmiaru książki. Sam ten dysonans dużo mówi o głównej myśli powieści i dobitnie przekazuje myśl przewodnią autora –  krótko jesteśmy gośćmi tego świata i niewiele na nim znaczymy, jednak mimo to (a może właśnie dlatego) warto być przyzwoitym i wykonywać dobrze swoją robotę.

Bohater powieści to jeden z wielu skromnych, podobnych sobie ludzi, everyman, który miał nieszczęście wieść życie pełne niezasłużonego cierpienia. Jeden z wielu Europejczyków, którzy przetrwali wojnę, kilkuletni pobyt na Syberii, potem kolejne lata ciężkiej pracy w jednej z alpejskich wiosek. Przeżył również osobistą tragedię, która odebrała mu najbliższą osobę. Życie nigdy go nie oszczędzało, jednak on kolejne razy i kuksańce, które otrzymywał od losu, znosił ze stoickim spokojem, uważając sam fakt tego, że żyje, za nadrzędną wartość.


Pięknie autor opisuje kolejne wydarzenia z życia Andreasa Eggera, nie pozwalając sobie na sentymentalizm, nie używając tonów zbyt niskich ani zbyt wysokich. Melodia tekstu jest cicha, spokojna, jednak mimo jej subtelności potrafi działać jak górski potok, przypominając o tym, co w życiu ważne.

Gdy czytałam, miałam cały czas w głowie cytat z Profesora Bartoszewskiego, który również przetrwał koszmar wojny i wiele, wiele innych mroków trudnego wieku dwudziestego:

Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Taki właśnie był Andreas. Na wskroś uczciwy i przyzwoity. Nawet w stosunku do tych, którzy tacy wobec niego nie byli. Życzliwy, spokojny, optymistyczny, przeszedł przez życie nie wadząc nikomu, czyniąc dobrze, myśląc dobrze o innych i dziwiąc się, czego szukają w górach i do czego dążą, skoro jedynym celem naszego istnienia jest samo życie:

Najwyraźniej ludzie szukali w górach czegoś, o czym sądzili, że zgubili to dawno, dawno temu. Nigdy nie doszedł, o co tu dokładnie chodziło, jednak w miarę upływu lat był coraz bardziej przekonany, że turyści w gruncie rzeczy kuśtykali nie tyle za nim, co za jakąś nieznaną, nienasyconą tęsknotą.

R. Seethaler”Całe życie”

 

On wiedział, że tej tęsknoty nie da się nasycić, odkrył to, nad czym głowią się filozofowie. Ta książka jest tak ważna i potrzebna właśnie dlatego, by uświadomić sobie, niczym Thoreau, że zmniejszając swoje potrzeby, redukując ambicje, koncentrując się na „tu i teraz” i na tym, by dobrze przeżyć ten dzień i każdy kolejny, tak naprawdę żyjemy pełnią życia i mamy szansę doświadczać jego esencji.

Trawimy życie na drobiazgach. Prostota, prostota i jeszcze raz prostota! Tak, niechaj ludzkie sprawy ograniczą się do dwóch czy trzech, a nie stu czy tysiąca: zamiast liczyć do miliona, człowiek powinien liczyć do dwunastu, a rachunki prowadzić na paznokciu kciuka. Pośród tego rozbujanego morza cywilizowanego życia należy się liczyć z chmurami, sztormami, ruchomymi piaskami i tysiącem innych spraw, aby człowiek mógł żyć, nie zaś utonąć i pójść na dno, nigdy nie dobijając do portu na skutek złych obliczeń. Ten, komu się powiedzie, musi naprawdę być dobrym rachmistrzem. Należy upraszczać, upraszczać.
                                                                                                                                                                                    H. D. Thoreau

Polecam tę docenianą na świecie książkę gorąco i z czystym sumieniem. Mimo jej niewielkich rozmiarów zaiste stanowi duchową ucztę. A czas, jaki spędzicie na myśleniu o niej jest odwrotnie proporcjonalny do czasu spędzonego na jej przeczytaniu :).

Zdjęcia pochodzą ze strony Wydawcy: Wydawnictwo Otwarte

13 thoughts on “„Całe życie” – tak trudno żyć prosto

    1. Polecam serdecznie – czyta się błyskawicznie, zatem na pewno nie stracisz czasu nawet jeśli Ci się nie spodoba jakimś dziwnym trafem ;).

  1. Lubię Wydawnictwo Otwarte. Zawsze znajdę coś dla siebie. A ta książka, z tego co piszesz, wiele mądrości z sobą niesie.

  2. „Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto” – piękny, prawdziwy i bardzo mądry cytat.

    Lubię takie niepozorne książki, po których spodziewamy się czegoś innego, a które wspaniale nas zaskakują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *